Forum IPSC i innych rodzajów strzelań
Strzeleckie forum dyskusyjne

Świętokrzyskie - Z pamiętnika początkującego strzelca sportowego

WiSS - 02-02-2009, 19:37
Temat postu: Z pamiętnika początkującego strzelca sportowego
Tak sobie pomyślałem, że mogę (raz w życiu :mrgreen: ) spróbować poprowadzić pamiętnik - co i jak się je od początku mojej kariery strzelca sportowo-dynamicznego. Wraz z Waszymi radami i komentarzami, może się przyda innym, kiedyś.

Zacząłem, jak sądzę prawidłowo, od stowarzyszenia się. Po krótkiej analizie rynku ( 8-) ) padło na AZS PŚ.
Wypełniłem właśnie internetowy formularz.
Wiecie coś, czy to działa - czy lepiej jednak machnąć się drogą tradycyjną do prezesa S.?

Teraz - na badania lekarskie, tak? Ktoś podpowie, gdzie...?

A potem siadam pisać pisemko do KWP i czekam cierpliwie na szansę postrzelania z własnej broni - tak, czy o czymś istotnym zapominam?

A, oczywiście, zamierzam w międzyczasie potrenować na cudzesach, rzecz jasna 8-)

MarkPL - 02-02-2009, 20:03

Z tym zrzeszeniem na początku to się zgadza ale poźniej to już kolejność trochę inna ;-)
WiSS - 02-02-2009, 20:35

A coś konkretniej, z tą kolejnością...?

Btw., listę uprawnionych lekarzy i psychologów już sobie znalazłem. Inne informacje kieleckiej KWP też:
http://www.swietokrzyska.....pl/?dzial=2252

Mam nieodparte wrażenie, że starają się dobrze odstraszyć klienta 8-)

Cerber - 02-02-2009, 20:41

Badania lekarskie i wniosek o własną broń to za dwa lata najwcześniej...

Po zapisaniu się do klubu zrób jak najszybciej patent strzelecki a następnie licencję zawodniczą PZSS :one:

WiSS - 02-02-2009, 20:48

Cerber napisał/a:
Badania lekarskie i wniosek o własną broń to za dwa lata najwcześniej...

Po zapisaniu się do klubu zrób jak najszybciej patent strzelecki a następnie licencję zawodniczą PZSS :one:


Tak, tak... czytałem - na stronach policyjnych także. Patenty, licencje, dowody w postaci kwitów z zawodów... udowadnianie "wybitności", etc. Patent i licencję, owszem, czemu nie - ale dlaczego przez dwa lata...?

W takim na przykład Opolu (to chyba wciąż ta sama Polska...? ;-) ) - policjanci dopuszczają drogę na skróty, w postaci egzaminu policyjnego zamiast licencji sportowej:
http://www.opolska.policj...d=22&Itemid=110
Nie jest tani, ale i tak wyjdzie taniej, niż lata tłuczenia się na zawody w celu strzelania z byle czego (a tak w ogóle, to niby z czego...?) i byle jak (bo bez możliwości porządnego treningu "na sucho").
Zamierzam zbadać zdrowy rozsądek Pana Komendanta, krótko mówiąc :roll:

Cerber - 02-02-2009, 22:03

Jakie skróty?
Licencja zawodnicza PZSS zwalnia z egzaminu policyjnego.
Czyli taniej i łatwiej a i tak jest potrzebna bo w niektórych klubach nie dopuszczą Cię do zawodów bez niej.

WiSS - 02-02-2009, 22:10

Cerber napisał/a:
Jakie skróty?
Licencja zawodnicza PZSS zwalnia z egzaminu policyjnego.
Czyli taniej i łatwiej a i tak jest potrzebna bo w niektórych klubach nie dopuszczą Cię do zawodów bez niej.

Zaraz, zaraz, ustalmy fakty.
Mnie zależy mniej na zawodach - a bardziej na możliwie intensywnym treningu z bronią. I suchym, i strzeleckim. To mi da tylko własna broń, nie wyobrażam sobie inaczej.
Zawody są do tego wszystkiego dodatkiem: trochę towarzyskim, trochę okazją do sprawdzenia umiejętności. Jak mnie na jakieś nie wpuszczą, trudno... poszukam innych, bardziej przyjaznych ;-)
Co zaś do samej licencji i patentu - jeszcze nie badałem sprawy, ale jak rozumiem, trzeba się wykazać jakimś stażem i "odstrzelać" swoje z broni klubowej?
Niezbyt to widzę...
Acz jak się nie da inaczej - oczywiście przełknę.

Edit: guglam i czytam... i wychodzi mi (regulamin na stronie PZSS) że do egzaminu na patent mogę przystąpić, o ile tylko mam zaufanie do swojej wiedzy i znajdę akurat zebraną komisję egzaminacyjną? Tak...?
Edit 2: guglam i czytam dalej - i jak rozumiem, zamiast egzaminu policyjnego za 8 stów, mogę zdać PZSS-owski za 400 plus licencja (czysta formalność?) za 20 - czyli mam zaoszczędzone 380 peelen, za to na egzaminie dodatkowo regulaminy związkowo-sportowe ;-) Nie wiem, czy się opłaca... :roll:
Nie lubię się uczyć paragrafów 8-)
Ale tak czy inaczej, mogę to zaliczyć teraz, od ręki (jeśli umiem to i owo, rzecz jasna, no i jak wyczaję stosowny termin/miejsce egzaminu na stronie PZSS) -nie muszę się o te kwity starać dwa lata. Dobrze mówię, czy czegoś nie doczytałem?

WiSS - 02-02-2009, 23:36

Badam dalej, i widzę:
http://www.pzss.org.pl/Uc..._19_11_2005.pdf

Najważniejsze z tego dla mnie: roczny staż w klubie (spędzony głównie na oglądaniu broni z daleka?) i przynajmniej sześć "osobostartów" (z bronią klubową w ręku, jak rozumiem - czyli bez możliwości porządnego treningu - za to z przymusem wystrzelania wyniku na okreslonym poziomie?) - jako warunki łaskawego wydania przez PZSS kwitu do starania się o pozwolenie na broń?

Jeśli tak, to ja dziękuję, postoję... to chyba jednak wolę dopłacić te cztery setki i zdać egzamin policyjny, a strzelać na zawodach już potem, z własnej broni i dla własnej frajdy, a nie dla spełnienia wymagań panów ze Związku.

Cerber - 03-02-2009, 07:58

Nie za bardzo Cię rozumiem.
Sądzisz, że egzamin policyjny jest wystarczający do otrzymania pozwolenia na broń do celów sportowych? Że ominiesz PZSS?
Moim zdaniem nie. PZSS "ustawił się" ustawowo, ma monopol - ustawa o kulturze fizycznej.
Policja zażąda od Ciebie dowodów na czynne uprawianie strzelectwa sportowego.
Jednym z nich jest właśnie to zaświadczenie z PZSS.
W czasach kiedy Policja współpracowała z PZSS był stosowany niepisany wymóg minimum 2-letniego stażu w klubie.
PZSS zmienił to swoją uchwałą na 1-rok a Policja nie.

Chyba, że chodzi Ci o pozwolenie do ochrony osobistej...

WiSS - 03-02-2009, 09:43

Cytat:
Nie za bardzo Cię rozumiem.

Powtórzę - nieszczególnie zależy mi na kwitach, licencjach i wynikach sportowych jako takich - a przede wszystkim na mozliwości jak najbardziej intensywnego, praktycznego treningu z bronią.
Standardowa procedura nie za bardzo mi się wobec tego podoba. Ona oznacza, że przez najbliższe dwa (?) lata z bronią będę mógł poćwiczyć:
- w niedzielę rano w Mechaniku, o ile akurat wyjątkowo dam radę wpaść i o ile dopcham się do jakiegoś klubowego sprzęta,
- podczas ewentualnych towarzyskich spotkań z kolegami na strzelnicach, o ile ktoś mi pożyczy prywatnego sprzęta,
- na komercyjnych strzelnicach, wynajmując instruktora i czas.
Pierwsze jest możliwe sporadycznie albo wcale, druge i trzecie pewnie średnio raz w miesiącu, ze względów czasowych i finansowych. Mało i pod górkę.
Dziwisz się, że wobec tego kombinuję, jak by te dwa lata skrócić...?

Cytat:
Sądzisz, że egzamin policyjny jest wystarczający do otrzymania pozwolenia na broń do celów sportowych? Że ominiesz PZSS? Moim zdaniem nie.

A moim, póki nie sprawdzę, to nie będę wiedział. Bardzo możliwe, że masz rację... ale proszę o trzymanie kciuków, żeby jednak nie ;-)

Cytat:
Chyba, że chodzi Ci o pozwolenie do ochrony osobistej...

Wciąż rozważam taką opcję... :roll:

Woytek - 03-02-2009, 15:42

Nie to, żebym Cię zniechęcał, ale w do Klubu zapisalem się w 1999 r., zrobiłem wszystkie kwity jak ustawa przykazała (dość szybko i sprawnie) a własną broń kupiłem w 2006 r.
Nie miałem przy tym najmniejszych problemów, aby trenować po drodze z klubowej broni, ile tylko mi się chciało (a chciało się, nie powiem).
Oprócz niedziel wpadałem w tygodniu na treningi młodzieży z Mechanika.
Pod względem możliwości treningowych nie jest źle a pomysł z opłacaniem prywatnych instruktorów to już lekka przesada.
Tak jak już gdzieś pisałem moja broń jest do dyspozycji (1psp, 2pcz: 9Para i 0.38 Spl.), możemy się umawiać, czy to w Kielcach, czy Suchedniowie, bo tam jest baardzo sympatycznie a może i WSH coś "wypali".
Wydaje mi się, że w sumie strzelamy dużo i często, na pewno coś dla siebie znajdziesz.
Głowa do góry.
A jak na WPA załatwisz coś "na skróty" to wprawisz mnie w prawdziwy zachwyt.

WiSS - 03-02-2009, 16:24

Cytat:
Nie to, żebym Cię zniechęcał,

Spox, odporny jestem ;-)

Cytat:
Nie miałem przy tym najmniejszych problemów, aby trenować po drodze z klubowej broni, ile tylko mi się chciało (a chciało się, nie powiem).
Oprócz niedziel wpadałem w tygodniu na treningi młodzieży z Mechanika.
Pod względem możliwości treningowych nie jest źle

Gdzieś po drodze, w jakimś innym wątku, widziałem coś pesymistycznego nt dostępności broni klubowej... Obadam - jak sądzę, poważna rozmowa z prezesem S. czeka mnie tak czy inaczej.
Jesli rzeczywiście będzie czym trenować - w dogodnych terminach - oczywiście nie będę się spinał i kombinował, posiadanie broni bynajmniej nie jest dla mnie celem samym w sobie.

Cytat:
moja broń jest do dyspozycji (1psp, 2pcz: 9Para i 0.38 Spl.), możemy się umawiać,

Z przyjemnością, w zamian chętnie służę transportem - ale na dłuższą metę, nie chcę nadużywać dobrego serca kolegów 8-)

Cytat:
jak na WPA załatwisz coś "na skróty" to wprawisz mnie w prawdziwy zachwyt.

No i jak tu nie spróbować, na takie dictum? 8-) Sportowy duch we mnie zagrał ;-)

Stirlitz - 03-02-2009, 22:20

Kolega Włodek ma rację. Tutaj nie ma drogi na skróty.
PZSS-u sie nie ominie.
Jedyna droga to egzamin PZSS, patent, licencja, treningi jak najczęściej i zawody jak najwięcej. I tak nie wszystkim dają, trzeba mieć trochę szczęścia.
Teraz jest taki świat i inaczej nie będzie, nawet gdyby znalazło się kilkunastu takich posłów jak Pan Czuma.
Ja to przerobiłem b. solidnie [z efektem pozytywnym].
Od wstąpienia do klubu do otrzymania pozwolenia : 2,5 roku i uważam że to bardzo szybko.
Jeżeli chcesz poprzez egzamin policyjny, to możesz pisać o broń do celów ochrony osobistej, ale uważam, że nie dostaniesz, bo to oznaczałoby że możesz chodzić po mieście z klamką za paskiem, a na to Policja nie pozwala nikomu, lub praktycznie nikomu.

Pozdrowienia

Max Otto von S.

WiSS - 08-02-2009, 18:26

Chodzę i myślę... i chyba dociera do mnie, że macie rację.

Jesli mam się nauczyć PORZĄDNIE (a tak chcę) - to być może faktycznie warto zacząć po kolei, na przykład od statycznego dziurawienia tarczy z pneumatyka i/lub bocznego zapłonu, znaczy się - a nad dynamiką popracować w kolejnym etapie... Zobaczymy, na ile mnie to kręci i na ile mi starczy cierpliwości/determinacji.

Jak tylko napięty kalendarzyk służbowy pozwoli, spróbuję przynajmniej zacząć :-P - o reszcie pogadamy później 8-)

katigroszek - 11-02-2009, 22:04

Dobrze chłopaki mówią! A przechodzili cała drogę, to wiedzą co piszą!

Na początku to trzeba opanować strzelanie statyczne na co najmniej ocenę dostateczną - jak się nie umie strzelać, to się na pewno też nie umie strzelać szybko. A trafić w tarczę na 25m z dziewiątki trzymanej jedną ręką to na początku może być duży problem (dla mnie był!). Weź pod uwagę, że niektóre zadania w strzelaniu dynamicznym wymagają np ostrzelania 3 celów po dwa razy każdego słabą ręką (dla praworęcznego strzelca - lewą). Odległości nie są wielkie ale dla mnie to będzie duży kłopot i w niedzielę będę to robił pierwszy raz w życiu.

Broni klubowej trochę jednak jest. Strzelaj z klubowych pistoletów bocznego zapłonu i z karabinów - dobrze radzę - też strzelaj. Jak Ci po kwartale nie przejdzie strzelanie w ogóle (bo to na początku nie jest bardzo ekscytujące) to wyniki się wyraźnie poprawią i będzie czas myśleć o patencie strzeleckim - przy okazji się zwiedza jakąś wyjazdową strzelnicę i jest fajnie. Ja zdawałem na Pasterniku w Krakowie - nie wymagają cudów i jest miło.

Jak będziesz miał patent to pomyśl o licencji i można jeździć na zawody wyjazdowe. Chłopaki jeżdżą do Łodzi do Społem, można do Warszawy, można do Krakowa. Broń klubowa tam też jest. Nie na wyczyn, ale jak się dobrze umie to i z glocka można strzelić precyzyjnie przyzwoity wynik.

Jak będzie i licencja to zaczniesz sobie jeździć na wyjazdowe zawody regularnie i jak jesteś miły gość to poznasz ludzi i może ktoś się zgodzi żebyś sobie kupił na jego pozwolenie jakiegoś gnata (albo do klubu) - będziesz miał "swoje" do strzelania, a jak zdobędziesz papier - odkupisz za złotówkę i będzie w pełni Twoje. A potem rozszerzenia itd i w ciągu 3 lat od zapisania się do klubu będziesz miał (jak pójdzie dobrze) mały arsenał do wszystkiego (3-4 sz).

To jest droga dość długa, ale dość przyjemna (Mnie- jak Stirlitzowi - zabrała 2-2,5 roku. Za pół roku będę miał pozwolenie na 5-6 sztuk broni i 3-4 szt kupione). Przy okazji sam się przekonasz czy się nie zniechęcisz - nie każdy osiąga wybitne wyniki (mimo, że w telewizji wygląda to prosto) i trzeba się nauczyć żyć ze swoimi ograniczeniami (ja na przykład jestem ślepy :one: ). Gromadzenie startów, które dla niektórych jest utrapieniem dla tych co lubią to się robi samo i przy okazji dobrej zabawy.

Na broń do ochrony osobistej w normalnych warunkach NIE MA SZANS. Ż A D N Y C H ! ! ! Trzeba do tego wykazać zagrożenie i zdać egzamin. Ponadprzeciętność tego zagrożenia ocenia policja (sam pomyśl jak - ano tak, że jak facet żyje to zgrożenie nie jest duże, a jak jest duże to nie żyje to nie występuje o broń - i spokój). Z osób, które mogą otrzymać takie pozwolenie prędzej to uważam, że można wymienić tych, których zawód stawia w grupie szczególnego ryzyka - prokuratorzy, sędziowie, kuratorzy zawodowi, komornicy, osoby przewożące pieniądze albo kosztowności z racji swego zawodu (kantory, jubilerzy itp).

Jak chcesz broń (długą) dostać na 100% to idź w myśliwstwo. Ale tam staż też jest długi (nie wiem ile dokładnie, ale ponad rok) i drogi. Niektóre koła myśliwskie nie chcą ganiać ludzi po polach w czasie stażu tylko żądają większych pieniędzy i już :one: Masz chęć? To pisz na PW.

Uffff, jaki długi post... :-P

katigroszek - 11-02-2009, 22:12

A - WiSS - zapomniałem powiedzieć. Moja rada co do klubu jest taka: Spotkaj się z Arkiem S. i pogadaj w sprawie strzelnicy WSH i przy okazji go poproś, żeby Cię zapowiedział u taty na Mechaniku. A potem idź do prezesa S. OSOBIŚCIE w którąś niedzielę!!! Z polecenia to Cię otoczy opieką i nauczy podstaw. Po takiej nauce w dość krótkim czasie (kilka wizyt w niedzielę) wszystkie kulki z małego kalibru idą w czarne. :one:
Stirlitz - 11-02-2009, 23:54

Post długi, ale prawdziwy.
Żeby dostać papier, trzeba mieć duuuuużo zawodów [albo jeszcze więcej] [czyli startów] żeby wykazać, że jest się faktycznie bardzo zainteresowanym strzelaniem sportowym.
A potem trzeba mieć znowu duuuuuuuuuuuuuuuużo startów żeby broń utrzymać.
ITD. itp.
Życzymy dużo wytrwałości i samozaparcia.

Pozdrowienia

Max Otto von S. [Standartenfuhrer]

katigroszek - 12-02-2009, 07:58

Myślę też, że posiadanie broni do celów sportowych przez pewien okres czasu może spowodować przychylniejsze patrzenie poliacjantów na ewentualne wydanie broni do celów ochrony osobistej. Ale noszenie gnata cały czas jest na tyle niewygodne, że nie wiem czy bym się sam zdecydował gdybym nawet mógł... Raczej jak idę na spacer z psem na odludzie to bym był skłonny coś zabierać (a i to raczej do obrony przed psami niż ludźmi).
Protech - 12-02-2009, 09:29

I gdyby Ci się przestało podobać, to też się nie martw jest wiele rodzajów hobby znacznie tańszych ;-)
A każda wydana złotówka może powodować coś więcej niż tylko/aż dziurkę w tarczy :-P

katigroszek - 12-02-2009, 09:42

Protech napisał/a:
[...] powodować coś więcej niż tylko/aż dziurkę w tarczy :-P
No ale nie mówimy tylko o tarczach! Mówimy także o BLACHACH 8-) :evil: :one:

Jak pierwszy raz pojechałem na blaszankę (całkiem niedawno) to mi się zapatrywania na strzelanie sportowe z broni krótkiej zmieniły :-P :mrgreen: Między innymi dlatego, że byłem czwarty za pierwszym razem 8-)

Protech - 12-02-2009, 09:46

trenuj, trenuj,.... Grecja nie długo. ;-)
katigroszek - 12-02-2009, 09:53

Co jest w Grecji? MŚ IPSC ? Za wysokie progi! W przyszłym roku. :-P :mrgreen:
Protech - 12-02-2009, 10:32

Ale popatrzeć na najlepszych można, trening, nauka i zabawa. :roll:
WiSS - 12-02-2009, 11:48

katigroszek napisał/a:
(..) jak się nie umie strzelać, to się na pewno też nie umie strzelać szybko.

To do mnie przemawia - i stąd także moja stopniowo rosnąca, jak widać, pokora wobec rzeczywistości formalno-prawnej.

katigroszek napisał/a:
Broni klubowej trochę jednak jest. Strzelaj z klubowych pistoletów bocznego zapłonu i z karabinów - dobrze radzę - też strzelaj.

Zamierzam.

katigroszek napisał/a:
To jest droga dość długa, ale dość przyjemna (...). Przy okazji sam się przekonasz czy się nie zniechęcisz - nie każdy osiąga wybitne wyniki (mimo, że w telewizji wygląda to prosto) i trzeba się nauczyć żyć ze swoimi ograniczeniami (...)

Że niełatwo trafić tam, gdzie się chce, to ja trochę wiem ;-) Na szczęście, nie mam ciśnienia na wynik sportowy - jak pisałem wcześniej, nie o to chodzi, a przynajmniej nie przede wszystkim.

katigroszek napisał/a:
Jak chcesz broń (długą) dostać na 100% to idź w myśliwstwo.

Długa mnie nie kręci, a do niewinnych zwierząt nie miałbym sumienia strzelać. Chyba, że w samoobronie... ;-) Wolę jednak inne cele 8-)

katigroszek napisał/a:
Uffff, jaki długi post... :-P

Dzięki - doceniam :one: To miłe, jak tu o człowieka dbają ;-)

katigroszek napisał/a:
Moja rada co do klubu jest taka:

No tak właśnie knuję i zamierzam - niestety, rzeczywistość jest wredna i akurat tak mi dosypała roboty, że mam czas tylko na zaglądanie na forum, od czasu do czasu, jako na jedyną formę kontaktu ze sportem strzeleckim :evil:
Ale będzie lepiej 8-) "Im słoneczko wyżej, tym strzelanie bliżej..." - czy jakoś tak ;-)

Stirlitz napisał/a:
Życzymy dużo wytrwałości i samozaparcia.

Dzięks :-D - przyda się!

katigroszek napisał/a:
(...) noszenie gnata cały czas jest na tyle niewygodne, że nie wiem czy bym się sam zdecydował gdybym nawet mógł... (...)

Raz, że niewygodne - dwa, że w polskich warunkach z różnych względów (formalnych i praktycznych) mało uzasadnione, przynajmniej jak dla mnie. Więc nie zamierzam.
Pełne poczucie bezpieczeństwa daje mi na naszych ulicach Policja :mrgreen:
Plus, niekiedy, jakiś gaz - albo jakiś mały, dobrze uchwytny, a wystarczająco twardy przedmiot codziennego użytku w kieszeni 8-)
Trochę inaczej wygląda to w niektórych innych krajach, ale to już zupełnie inna bajka...
Dlatego pisałem wcześniej, ze ewentualne pozwolenie na broń do ochrony osobistej traktuję tylko jako alternatywę czysto formalną dla pozwolenia sportowego, żeby było szybciej i łatwiej ćwiczyć... Broń Boże, nie wynika to z realnej chęci latania rano po bułki z klamką za paskiem ;-)

Protech napisał/a:
(...)gdyby Ci się przestało podobać, to też się nie martw jest wiele rodzajów hobby znacznie tańszych (...)

Serio...? :shock:
Ja się tu przerzucam ze sportów motorowych, więc mam wrażenie, że ta strzelecka zabawa to NIC nie kosztuje :one:
;-)
To jak w starym, żydowskim dowcipie o kozie w ciasnej izbie. 8-)
PS 1. A tak serio, to oczywiście wiem, że i tu da się wydać dowolną kasę - trochę się już rozejrzałem... ;-) Ale wydatki początkowe naprawdę nie są upiorne.
PS 2. Że mi się będzie podobało, to ja wiem - pytanie tylko, jak mi się teraz ułoży z wolnym czasem i z logistyką... :-/

katigroszek - 12-02-2009, 12:50

WiSS napisał/a:
[...] Że niełatwo trafić tam, gdzie się chce, to ja trochę wiem ;-) Na szczęście, nie mam ciśnienia na wynik sportowy - jak pisałem wcześniej, nie o to chodzi, a przynajmniej nie przede wszystkim.
[...]
Długa mnie nie kręci, a do niewinnych zwierząt nie miałbym sumienia strzelać. Chyba, że w samoobronie... ;-) Wolę jednak inne cele 8-)
[...]
wydatki początkowe naprawdę nie są upiorne.[...]


Jak wyniki zaczynają rosnąć to ciśnienie na wynik jeszcze wyższy się pojawia samo. Poza tym policja żąda wyników dosyć wysokich (chcą co najmniej na złotą odznakę strzelecką, czyli 75% wyniku maksymalnego - 75/100, 150/200 itd - to nie jest trudne, ale dopiero jak się trochę kulek już wypuści. My teraz strzelamy 85-90%, okazjonalnie wyjdzie więcej, i to nie jest żaden wielki wyczyn-są tacy co robią 98% :-) ).

Ja na wydatek początkowy kupiłem karabin za wiele tysięcy :-P a jakbym miał więcej to bym pewnie jeszcze więcej puścił :mrgreen: :one:

A co do zwierząt - szukaj tych winnych :mrgreen: A tak serio - część ludzi robi pozwolenie myśliwskie i potem bierze pod pachę jakiś cel i snajperkę, zgłasza polowanie gdzie trzeba i idzie w pole popykać do tego swojego celu na 900m :one: A zwierzyna w lesie...

Stirlitz - 12-02-2009, 17:27

katigroszek napisał/a:
Myślę też, że posiadanie broni do celów sportowych przez pewien okres czasu może spowodować przychylniejsze patrzenie policjantów na ewentualne wydanie broni do celów ochrony osobistej. Ale noszenie gnata cały czas jest na tyle niewygodne, że nie wiem czy bym się sam zdecydował gdybym nawet mógł... Raczej jak idę na spacer z psem na odludzie to bym był skłonny coś zabierać (a i to raczej do obrony przed psami niż ludźmi).


Myślę, że jest właśnie odwrotnie. Jak się już dysponuje do celów samoobrony i nie podpadło się, to łatwiej dadzą do sportu bo tu przecież zakres dysponowania jest bardziej ograniczony.
Być może, a prawie nawet napewno pomogło to mnie [od 19 lat mam pozwolenie na broń do ochrony osobistej]

Stirlitz - 12-02-2009, 17:38

katigroszek napisał/a:


Z osób, które mogą otrzymać takie pozwolenie prędzej to uważam, że można wymienić tych, których zawód stawia w grupie szczególnego ryzyka - prokuratorzy, sędziowie, kuratorzy zawodowi, komornicy, osoby przewożące pieniądze albo kosztowności z racji swego zawodu (kantory, jubilerzy itp).



Kurczę pieczone, ale tym sędziom to jest dobrze. Może i ja bym się zapisał na sędziego [pokoju albo na ławnika] i zaraz piszę o dwie sztuki do samoobrony [na dwie ręce].
To jest pomysł :lol:

katigroszek - 12-02-2009, 18:14

Co do pozwolenia to napisałem tak, bo uważam że na sportową jednak łatwiej dostać - tak w ogóle że łatwiej, a nie że ŁATWO. :one:

A co do tych do ochrony i sportowych jednostek, to mój plan jest na długi dystans taki:

Ja ze dwie - trzy do ochrony (z wiadomych względów) + żona tyle samo z tych samych względów + każde po 6-7 do sportu :-P No i większa szafa oczywiście! :one: A ja córka podrośnie to dziecko też przecież sporty jakieś musi uprawiać - kolejne 3 jednostki (bo to dziecko :one: Kupi od nas sprzęty bocznego zapłonu zwalniając promeski centralnego :one: Jak mu rodzice dadzą pieniądze :-P ).

Rob de Guardio - 12-02-2009, 20:38

Dobrze kombinujesz...pamiętaj tylko ,że jak do ochrony - to każdy posiadacz musi mieć oddzielną kasetę/sejf. :lol:

Rob.

katigroszek - 12-02-2009, 20:47

Rob de Guardio napisał/a:
[...] każdy posiadacz musi mieć oddzielną kasetę/sejf.
Ale my - jak to zgodne małżeństwo - zawrzemy pisemną umowę wzajemnego użyczenia wszystkich jednostek na czas nieokreślony (i z córką też!) i wrzucimy ją do tego sejfu dla ewentualnych kontrolerów sposobu przechowywania broni :one:
Rob de Guardio - 12-02-2009, 21:06

Dla jednostek do ochrony osobistej -nie da rady...
I Szanowna Malżonka i Ty musicie mieć oddzielne/w sensie dostępu/ szafy czy sejfy.
A na sportową możecie mieć wspólne.
Niezle jaja - nie?

katigroszek - 12-02-2009, 21:25

Serio? Muszę poczytać przepisy, ale to by była horrendalnie i karygodnie idiotyczna regulacja! No po prostu mowę mi odjęło!
Stirlitz - 12-02-2009, 22:20

Mnie to też wydaje się dziwne, ale może to jest jakaś nadinterpretacja ?
Swoją drogą jest przecież dużo idiotycznych przepisów.

katigroszek - 12-02-2009, 22:46

Stirlitz napisał/a:
[...] jest przecież dużo idiotycznych przepisów.
Większość! :one:
Cerber - 12-02-2009, 23:07

Użyczanie broni pomiędzy sportowcami i myśliwymi to rozumiem.
Ale do ochrony osobistej? nonsens :roll:

katigroszek - 12-02-2009, 23:31

Cerber napisał/a:
Użyczanie broni pomiędzy sportowcami i myśliwymi to rozumiem.
Ale do ochrony osobistej? nonsens :roll:
A czemu tak uważasz? Popatrz na sytuację moją i mojej połowicy (zakładamy że zagrożenie jest) - przyjmując, że chcemy mieć pistolet pełnowymiarowy na pas + jakiś kieszonkowy to dlaczego niby mamy kupować 4 sztuki? Jak np uważamy, że dla ochrony zrowia i życia wystarczy, że jak jesteśmy razem to jedno z nas jest uzbrojone. A jak wychodzimy osobno to w zależności od stroju bierzemy to co pasuje - np w zimie kieszonkowca do palta, a w cieplejsze dni "służbowy" pod marynarkę/żakiet/kamizelkę?

System prawny państwa prawa zakłada tzw. racjonalnego ustawodawcę - stanowione przepisy służą jakiemuś celowi (w czysto teoretycznym założeniu). Stąd potem można dokonywać celowościowej wykładni przepisu - można wziąć za punkt odniesienia cel jakiemu dany akt prawny ma służyć i interpretować jego posczególne przepisy mając na względzie zamierzenie ustawodawcy.

Jakiemu niby celowi w takim wypadku jakiego przykład podałem wyżej służy ograniczenie użyczania broni pomiędzy osobami mającymi pozwolenie na broń do ochrony osobistej?

Ale powiedzmy, że powyższy przykład jest wydumany i zdarza się niezwykle rzadko - OK. A jak Ty masz 2 szt broni do ochrony a ja jedną i mi się moja zepsuje na wspólnym treningu na strzelnicy? Zagrożenie trwa, a ja zostaję bezbronny - uwżasz, że jakieś dobro wyższego rzędu zostałoby zagrożone gdybyś mi mógł użyczyć swojej broni do czasu naprawienia mojej? I że to, że ja w takim wypadku mógłbym tego mocno chcieć to nonsens jest? :-?

Protech - 13-02-2009, 08:39

Może to wszystko i prawda ale,
1/ ustawa nie przewiduje sytuacji użyczania broni do ochrony osobistej - no .... raczej ze względu na jej charakter :idea: - ochrona osobista
2/ jeszcze nie słyszałem o takim przypadku, żeby ktoś dostał pozwolenie na 2 jednostki do ochrony osobistej ( co nie oznacza że jest to niemożliwe) ale coś jest na rzeczy ze nie dają. :idea:

Rob de Guardio - 13-02-2009, 08:46

Można dostać i na 3 jednostki :mrgreen:
To również kwestia wyjaśnienia takiej potrzeby na przesłuchaniu w WPA.

Rob.

katigroszek - 13-02-2009, 08:47

Protech napisał/a:
Może to wszystko i prawda ale,
1/ [...] ze względu na jej charakter :idea: - ochrona osobista
No... Więc użyczenie komuś mojej broni do ochrony osobistej żeby chronił mnie jest sprzeczne z charakterem - bo już nie jest to ochrona osobista (nie chronię sam siebie tylko on chroni mnie). Ale użyczenie komuś żeby chronił sam siebie jest jak najbardziej z celem regulacji zgodne - użyczam broni do ochrony osobistej, żeby jej ktoś kto ma pozwolenie w tym samym celu używał do ochrony osobistej. Zdumiewające, że to nie jest dopuszczone przez ustawę.

Protech napisał/a:
2/ jeszcze nie słyszałem o takim przypadku, żeby ktoś dostał pozwolenie na 2 jednostki do ochrony osobistej ( co nie oznacza że jest to niemożliwe) ale coś jest na rzeczy ze nie dają. :idea:


Zobacz co napisał Marek Łomianki tutaj:

http://ipsc-poland.org/fo...php?p=7092#7092

Może nie pisze prawdy, ale może pisze - bo niby czemu nie?

Protech - 13-02-2009, 10:05

Cytat:
Ale użyczenie komuś żeby chronił sam siebie jest jak najbardziej z celem regulacji zgodne - użyczam broni do ochrony osobistej, żeby jej ktoś kto ma pozwolenie w tym samym celu używał do ochrony osobistej.

niby tak ale takiej sytuacji ustawa nie przewiduje, można by tak - co nie jest zabronione..., ale jest określone komu i co użyczać wolno, i tu jedynie myśliwi i sportowcy. :->

markiel - 24-06-2013, 13:11
Temat postu: Witam Szanownych Forumowiczów!
Podłączam się pod wątek, bo też jestem początkującym strzelcem. Co ja mówię :shock: . Zamierzam zostać początkującym strzelcem :mrgreen: . Z lektury Forum wywnioskowałem, że najlepszą drogą (a zarazem - usłaną najmniejszą ilością cierni) jest AZS PŚ czyli niedzielne poranki w Mechaniku: zapis, nauka, ćwiczenia etc.... Ale jeśli dobrze zrozumiałem, to niecom się spóźnił z tymi zachciankami, albo - jak kto woli - niecom pospieszył :-? . Tak czy siak mam sobie (i ludziom) dać luz na okres wakacji, bo wszystko pozamykane na głucho. Moje pytanie jest proste: dobrze wywnioskowałem? Jeśli mogę się teraz w coś uzbroić, to tylko w cierpliwość :?: Wdzięczny będę za odpowiedź i upewnienie mnie w stanie faktycznym :one:
katigroszek - 24-06-2013, 22:32

Najprostsza droga obecnie to chyba pozwolenie do celów kolekcjonerskich - trzeba być członkiem stowarzyszenia co ma odpowiednio sformułowany statut i się spotykać w celach wymiany wrażeń :-)

Jak chcesz sportowo to przyjdź na strzelnicę w Mechaniku (w niedzielę 9:00 - 12:00 poza okresem wakacyjnym) i porozmawiaj z Janem Sajnokiem - jak nie znasz nikogo z klubu i nikt z klubu Ciebie nie zna to rozmowa może być trudna. :-P Ale spróbuj, bo zabawa jest przednia.

markiel - 25-06-2013, 05:55

Dzięki za upewnienie. Jak tak się zastanawiam to wychodzi na to, mam podwójne szczęście :mrgreen: Po pierwsze chyba mam kogoś znajomego w tym gronie, a po drugie mam dwa miesiące na porządne zastanowienie się, czy na pewno chcę "iść tą drogą" :-P (grunt, to w każdej sytuacji szukać pozytywów ;-) )
katigroszek - 25-06-2013, 09:33

Porządne zastanowienie szczerze doradzam - głupio przejść całą drogę a potem się zmagać ze sobą czy to wszystko co się z takim trudem zgromadziło posprzedawać... No i strata finansowa też najczęściej jest znaczna.

Teraz za tydzień zajęcia na Mechaniku chyba jeszcze będą to możesz pójść pogadać a potem przez wakacje o tym rozmyślać.

markiel - 25-06-2013, 14:24

Hmmm, w tę niedzielę chyba jednak nic z tego, bo mój "katalizator" chyba jest nieobecny, a nie chciałbym wykonać falstartu i zacząć od nie przygotowanego gruntu :roll: .
A zastanawiać się będę dwuetapowo: przez wakacje mam czas aby zdecydować się na pierwszy krok, a potem , zanim nabędę umiejętności i zdobędę te wszystkie patenty, licencje czy inne koncesje to trochę wody w Silnicy upłynie i jeszcze zdążę się upewnić ;-) . Oczywiście cały czas liczę na życzliwość, fachowość i doświadczenie Kolegów Forumowiczów w podjęciu tak ważnej decyzji :mrgreen:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group